Strony

czwartek, 19 lutego 2015

Dyskwalifikacja Kamila Stocha w Willingen !




31 stycznia Kamil Stoch został zdyskwalifikowany. Nasz dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi spisał się nieźle. Przynajmniej tak się wydawało. Stoch skoczył 134,5 metra i nasza drużyna po czterech seriach zajmowała 6. miejsce. Ale do czasu. Po chwili okazało się, że Kamil ma o 1 cm za szeroki kombinezon na brzuchu! A w skokach narciarskich nawet tak drobny problem oznacza dyskwalifikację!



Później na skoczni w Niemczech zaczął się kabaret. Po odliczeniu wyniku Stocha Polacy spadli na 11. miejsce. Z kolei Włosi awansowali z dziewiątego na ósme, oznaczające start w drugiej rundzie, tyle że nie wiedzieli o tym i dawno się spakowali. Rozpoczęło się dramatyczne szukanie reprezentantów Italii i właśnie dlatego start drugiej rundy został przesunięty.

Kamil Stoch nie był zły, ale tez obwinia się za ten mały błąd. 
Mam tu dla was rozmowę mistrza olimpijskiego na temat dyskwalifikacji w Willingen:

Może ostatnie sukcesy utwierdziły mnie w tym, że wszystko jest w porządku. A tymczasem trzeba się pilnować cały czas. I tak powinno być. Z jednej strony jest mi zatem bardzo przykro, ale z drugiej cieszę się z tego, że sędziowie podchodzą restrykcyjnie do przepisów i nie ma znaczenia fakt, jakie sukcesy się odnosi. Po prostu, jeżeli ma się nieprzepisowy sprzęt, to należy się dyskwalifikacja - powiedział w rozmowie z Eurosport.Onet.pl Kamil Stoch, dwukrotny mistrz olimpijski, mistrz świata i zdobywca Kryształowej Kuli, po tym jak został zdyskwalifikowany po pierwszej serii w sobotnim konkursie drużynowym Pucharu Świata w skokach narciarskich w niemieckim Willingen. Nasza drużyna zajmowała wówczas szóste miejsce, ale ostatecznie została sklasyfikowana na 11. Wygrała Słowenia przed Niemcami i Norwegią.

Nie ma co ukrywać. Widać po panu, że jest niesamowicie wściekły.
- Może nie tyle wściekły, ile jest mi bardzo przykro. Czuję, że zawiodłem nie tylko kibiców, ale też kolegów z drużyny i po części też sztab szkoleniowy.
Dlaczego?
- Nie przypilnowałem po prostu rzeczy, którą jest ciężko upilnować.
Co takiego?
- Kiedy rano się mierzyłem, miałem przypuszczalnie - tak wynikało z pomiarów - jeden centymetr więcej w obwodzie brzucha. A wiadomo, że podczas zawodów tracimy nieco w obwodzie. Organizm się mobilizuje i wydziela więcej energii, to jednocześnie spada masa ciała. Ten obwód zmniejszył się u mnie w czasie zawodów o centymetr. Przez to kombinezon był nieco za duży. Tak się zdarza. To moja wina, bo sam tego nie przypilnowałem. Nie przewidziałem po prostu, że coś takiego może się stać, a to przecież jest oczywista rzecz.
Z kombinezonami zawsze jest problem. Tak naprawdę co chwilę trzeba je dostosowywać do poszczególnych wymiarów. Dlatego często są przeszywane. Wprowadzane są liczne korekty. To wprowadza wiele zamieszania. To pewnie też powoduje, że tracicie trochę czujności.
- Może rzeczywiście trochę zostałem też uśpiony i zabrakło tej czujności. Może ostatnie sukcesy utwierdziły mnie w tym, że wszystko jest w porządku. A tymczasem trzeba się pilnować cały czas. I tak powinno być. Z jednej strony jest mi zatem bardzo przykro, ale z drugiej cieszę się z tego, że sędziowie podchodzą restrykcyjnie do przepisów i nie ma znaczenia fakt, jakie sukcesy się odnosi. Po prostu, jeżeli ma się nieprzepisowy sprzęt, to należy się dyskwalifikacja.
Ale przecież istnieje coś takiego jak ostrzeżenie. Czy otrzymywał pan takie w ostatnim czasie w związku z kombinezonem?
- Tak. Z tym, że cały czas starałem się mieć ten kombinezon zgodny z przepisami. W sobotę jednak zdarzyła się rzecz, którą powinienem był wcześniej przewidzieć, a tymczasem nie wziąłem tego pod uwagę. Myślałem, że wszystko jest w porządku, a jednak waga zaczęła mi spadać i przez to zrobił się luźniejszy kombinezon w samym obwodzie brzucha.
Zdarzały się panu w przeszłości już dyskwalifikacje z powodu nieprzepisowego sprzętu?
- Tak. Szkoda tylko, że tym razem to była taka błahostka. Ten centymetr nie robił wielkiej różnicy, ale jednak przepis jest przepisem i trzeba się do niego dostosować.
Może to lepiej, że taka sytuacja przytrafiła się teraz, a nie na mistrzostwach świata.
- Zgadza się. Tym bardziej, że teraz będziemy się pilnować jeszcze bardziej. To jest taki sygnał dla wszystkich zawodników i ostrzeżenie, żeby zwracali uwagę na to, w jakim sprzęcie skaczą.

olka





3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie rozumiem jak tak można. 1 centymetr mniej w obwodzie brzucha i od razu dyskwalifikacja. Dobrze, że to się stało przed MŚ w Falun

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Co to by było jak by zdyskwalifikowali go na MŚ. Wole o tym nie myśleć.

      Usuń